Przemiany

Wraz z 1,5 tygodniowym pobytem w Ugandzie założycieli Fundacji ”Serce do serca” rozpoczęły się intensywniejsze przemiany. Głównie dotyczą one Babies home, gdzie sale są remontowane, m.in. powstają nowe szafki, gdzie dzieci wreszcie będą miały poukładane ubranka 🙂 Przede wszystkim dzięki dziewczynom z fundacji każde dziecko zostało po kolei umyte w ciepłej wodzie (była to ich pierwsza taka kąpiel i bardzo im się podobała! :), a każdy maluch został ubrany w pieluszkę!

Podczas malowania sal dzieci miały zajęcia na dworze. Poniżej wstawiamy kilka zdjęć z ostatnich dni w Babies home:

01

d2

d5

d10

d20

IMG_20141009_131440646_HDR

IMG_20141009_134613849

Jeśli chodzi o Parents school uczyliśmy dzieci dziękować Panu Bogu za to ile od Niego otrzymujemy.  Pokazaliśmy dzieciom scenkę z miłosiernym Samarytaninem, a następnie dzieci przygotowywały serca z papieru. Każde serce było zadedykowane sąsiadowi z napisaną jego dobrą cechą, określoną oczywiście zgodnie z uczuciami dającego,  np. ‘Jesteś dobrym przyjacielem’ czy ‘Jesteś dla mnie bardzo ważny’.  Dzieci bardzo się cieszyły z tych wzajemnych podarunków 🙂

m

W Vocational Marta cały czas z dużym powodzeniem prowadzi popołudniami 3 razy w tygodniu zajęcia muzyczne, a my z Agnieszką zajęcia plastyczne. Wrzucamy kilka zdjęć z ostatnich lekcji rysunku, na której dziewczyny m.in. robiły i szkicowały łódki z origami. Nie ukrywam, że lekcje te sprawiają mi wiele radości 🙂

n1

n2

Kilka dni temu Agnieszka została świadkiem bierzmowania Emily z fundacji ojca Johna:

w1

ww

wwwwww

Advertisements

Mbarara na co dzien

Tak to jest, czas leci, czasu nie ma. Cóż poradzić. Połowa pobytu za mną. Myślę że jeszcze nie pora na podsumowania chociaz już teraz widzę jak dużo się zmienilo. Mbarara stała się moim domem. Pokochałam to miasto i ludzi tutaj. Gdzie się nie ruszyć ktoś znajomy, ludzie pozdrawiają nas po imieniu, dzieci za nami szaleją. W końcu wykrystalizował nam się plan dzialania. Pracujemy w sumie w trzech szkołach. W babies home jesteśmy w poniedziałki, środy i piątki. Jest to sierociniec w którym mieszkają dzieci zgarnięte przez Ojca z ulicy.

b (3)b (2)

.

b (1)

 

 

 bb

.

bbb

Dzieci te mają za sobą okropne historie, niektóre zostały znalezione w latrynach, niektóre w lasach bananowych, któreś siedzialo przy zmarłej od 3 dni matce. To jest trudna sprawa, bo warunków dzieci nie mają rewelacyjnych, te młodsze chodzą posiusiane, wszystkie pokasłują i są zasmarkane ale mimo wszystko dostają dużo, zwłaszcza jak na Afrykę. Mogą zacząć od nowa, mogą się uczyć, dostać jeść 3 razy dziennie, zmieniać ubrania i przede wszystkim ktoś się nimi w większy lub mniejszy sposób interesuje. Afryka bywa okrutna i człowiek z Europy moze się tutaj bardzo dużo nauczyć. Przede wszystkim tego, że nie jest najważniejsze żeby mieć i że można się cieszyć z naprawdę małych rzeczy i że można też żyć nie mając butów i że naprawdę warto! Zwłaszcza tutaj mogę się odniesc do drugiej szkoły przy której dzieci z sierocińca mają wspaniale. Te dzieciaki nie mają dosłownie nic. Przychodzą do szkoly nawet 3 h bez butów, nie mają ołowka mają zepsuty stary plecak i rozpadające się spodenki na sobie. Jest tutaj chłopiec w wieku Marcina- mojego brata. 11 lat. Dziewiąty z kolei. Nikt w domu nie ma butów. Dwojka juz sa ożenieni. Czwórka w tej szkole. Jak o godzinie 13 kończy lekcje to o 16 jest w domu. Serce się kraja. Jak spytałam czemu nie pisze powiedział ze nie ma olówka. Te dzieci nawet nie myślą o gumce do mazania, nie mają butów i żyją i cieszą się z tego że żyją i cieszą się z naszej obecności.

IMG_20140917_104931583

IMG_20141001_134425439_HDR

.

W szkole tej- Mbarara Parents School jesteśmy we wtorki i piątki. Za każdym razem po lekcjach duża grupa dzieciaków nas odprowadza do domu. Te dzieci są niesamowite wręcz nas oblegają, są wszędzie wokół, każde chce nas dotknąć- chociaż skrawka skóry chociaż chwile dotknąć włosów. Początkowo było to bardzo trudne doświadczenie. Najpierw ta ilość- w naszej klasie jest ponad 120 dzieciaków, potem bieda. Ja nie wiem czy one kiedyś miały kredke w ręcę. Ich świat jest maleńki, bardzo ograniczony. Nie do końca rozumieją nasz angielski, więc czasami wręcz trudno się z nimi porozumieć. Jednak są niesamowite i dają nam dużo radości. Przykladowo jak się angażują w przygotowane przez nas piosenki. Piękne doświadczenie.
Ostatnią z trzech szkół jest vocational gdzie chodzą dziewczyny od 13 do 15 lat. To jest chyba najprostsze zadanie, bo tam uczę już czegoś co nie sprawia większego problemu, czyli muzyki. W pon i czw mam mniejszą klase tj 20 osób i z założenia mam im przybliżyć granie na keyboardzie.

IMG_20140930_181702365

.

Na razie mieliśmy jedną lekcję, trochę trudno mi to sobie wyobrazic na dłuższą metę no ale nie moimi siłami. We wtorki będę miala duża klasę, nie wiem jak liczną bo dopiero udalo się wszystko uzgodnić z dyrektorem i dyrektorką. To ma być chór chociaż ani nie umiem dyrygować ani nie znam ich ugandyjskiej muzyki ani nawet języka. Ponadto maja 160 flażoletów sponsorowanych przez USA które brzmią okropnie i podejrzewam że w tej ilości będzie to katastrofa ale nie ma co się przejmować na zapas, pewnie i tak będzie świetnie i chwała Panu że są. W każdym razie dziewuszki są wspaniałe i myślę że wspaniale nam się będzie współpracować.

Ogólnie mamy się dobrze. Przeżywamy oblężenie Polaków w Ugandzie bo jest nas tutaj na dzień dzisiejszy 8 osób plus dodatkowo Nichole z Anglii. Dzisiaj z okazji dostawy żywności zjadłyśmy takie polskie śniadanko z szynką i serkami. Pyszności. Poza tym paczka z różnymi smakolykami dotarła- tutaj specjalne serdeczne pozdrowienia dla rodziców Jęch! Mukama nakukunda!

Powrót Tymka

Praise the Lord!

Niedawno opuścił nas Tymek, od tygodnia jest już w Polsce.
Wrzucamy kilka zdjęć z jego ostatnich chwil w Mbararze:

0 tim 7 (1) 0 tim 7 (2) 0 tim 5

Serdecznie pozdrawiamy zarówno Tymka jak i Kasię z Dominikiem!
Dziękujemy wam za obecność, za wsparcie, za wszystkie niezapomniane chwile i okazane serce 🙂
Dziękują wam także dzieciaki wraz z Helen i drugą nauczycielką 😉

Mamy dla was małą niespodziankę:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Webare! 🙂

Serce i pasja- znasz?

DSC01036Ostatnio trafiliśmy do kolejnego cudownego miejsca- Mbarara Parents Primary School ! To kolejna szkoła należąca do Father Bash Foundation, gdzie nauka jest finansowana praktycznie w całości. 14 klas , ponad 1000 uczniów. W klasie P1 – I klasa podstawówki – 130 dzieci.
To miejsce, w którym będziemy pracowali 🙂 Pierwszy kontakt – jak to możliwe? Dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)

DSC01008

IMG_20140917_110135392Przyszliśmy na rozmowę do dyrektora przynosząc w darze 2 piłki. Chcieliśmy dowiedzieć się, jak możemy pomóc.Będziemy prowadzili lekcje z dziećmi z P1 i P2. Ania rzuciła wyzwanie nauczycielowi w-fu, zaczęła pompować piłki. Wspólnymi siłami udało się! Po tym nieopatrznie zdecydowaliśmy się wyjść z piłkami na zewnątrz w czasie przerwy. Kiedy doszliśmy na kawałek wolnego pola za budynkiem dyrektora, w przeciągu kilku sekund nie mogliśmy się ruszyć a wszędzie wokół morze błyszczących oczu i rąk wyciągniętych w górę! Szaleństwo. Rozdaliśmy piłki i zaczęła się jedna wielka bitwa. Na szczęście starszyzna uczniowska z P7 ma szacunek wśród maluchów i zaprowadzili porządek.

IMG_20140917_105139032 IMG_20140917_105004150

Potem w-fista zabrał cały ten tłum na boisko, żeby wypróbować nowy nabytek 🙂 Ku naszemu zdumieniu panował porządek niesamowity! Starsi w chwilę zorganizowali się na dużym boisku. Dziewczyny rozpoczęły rozgrywkę w netball! To na kolejny temat, super ciekawa gra. Maluchy natomiast ćwiczyły – rozciąganie, tańce, podnoszenia. Super!

IMG_20140917_114229534Wracając do samej szkoły – starsi uczniowie mogą zjeść w szkole lunch. Natomiast P1 i P2 niestety muszą wracać wcześniej do domów, brakuje pieniędzy.

IMG_20140917_111601752Teraz uważajcie! Serce i pasja – co znaczy dla Ciebie?
Dla nich to codzienny spacer przez wiele kilometrów często gołymi stopami, żeby zdążyć na pierwszą lekcję. Część z nich o 5.00 musi wyruszać z domu na wiosce. Spędzają w szkole cały dzień ucząc się pilnie i osiągają bardzo dobre wyniki! Po zakończeniu wszystkich zajęć wracają tą samą drogą, o 20.00 z powrotem w domu. O 5.00 trzeba znowu ruszać. Rodziców nie widzą za dnia, po 19 robi się ciemno, o 6 zaczyna świtać. Z pokaleczonymi stopami, z uśmiechem na twarzy idą i uczą się, dają z siebie wszystko. Ufają, że ta droga jest tego warta, nie marudzą. Cieszą się kolejnym dniem w szkole z kolegami, koleżankami. Mają swoje mundurki:) Chociaż nie mają nic dostali tą szansę, spotkali wyciągniętą dłoń. Spotkała ich Miłość, a oni odpowiedzieli.
Serce i pasja – znasz?

IMG_20140917_111718575

Who’s the king of the jungle?

OLYMPUS DIGITAL CAMERATrafiliśmy w samo serce Czarnego Lądu! W ostatnich dwóch tygodniach mogliśmy zakosztować choć trochę Afryki dzikiej i na wolności. Zobaczenie słonia, hipopotama, nosorożca, małp wszelakich, zebry, antylopy, bawoły, krokodyle- można na nowo odkryć w sobie dziecko!
Dziewczyny pojechały dwa tygodnie temu na jednodniową wycieczkę do Queens Elizabeth National Park. Koniec końców nie wjechały na teren parku. Wyniknęło parę nieporozumień i cena okazała się zbyt wysoka 🙂 W międzyczasie nastąpiła zmiana kierowcy – Dan musiał wracać z trasy do domu. Niezawodny Little John zaopiekował tym wesołym samochodem i ruszyli na podbój Afryki równikowej.

DSC00659Okazało się, że nie trzeba wjeżdżać na teren parku, żeby zakosztować tej Perły Afryki. W tym miejscu muszę zostawić puste pole, bo nie ma słów na piękno tego Bożego świata szczególnie z perspektywy Bazungu- Białych Europejczyków. Może zdjęcia niech mówią : DSC00600 DSC00598 DSC00561 DSC00668 Dziewczyny odwiedziły pola herbaty, słone jezioro i jedno całkowicie zielone. Wszędzie bogata fauna, także National Geographic na żywo.

DSC00699 DSC00693W ostatnią sobotę również mieliśmy okazję podziwiać piękno Afryki- ponownie przejeżdżaliśmy przez park i spotkaliśmy po drodze cztery słonie! Plus małpa przy drodze i widok sawanny.OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERAJechaliśmy jednak tym razem jeszcze dalej do Kasese aż pod zbocza gór Rwenzori przy granicy z Kongo:)
Nocowaliśmy tam na wiosce uczestnicząc w rekolekcjach. Niebo nocą – niesamowite! Tylu gwiazd nie widzieliśmy, panoramiczny widok na konstelacje gwiazd. Praise the Lord!

Pozdrawiamy i idziemy dalej 🙂

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA DSC00701 DSC00702

Jaka u was pogoda?

IMG_20140914_141040483Pogoda tutaj w kratkę. Teraz jest pora deszczowa – ostatnie dni są miłą niespodzianką . Obecnie, kiedy piszę tego posta warunki idealne- zachmurzenie umiarkowane, brak opadów! 23 st Celsjusza na zewnątrz i lekki wiatr, już jest zupełnie ciemno. Za oknem słychać muzykę ulicy, przejeżdżające boda-boda, delikatne ćwierkanie ptaków i wielka orkiestra różnych pomniejszych żyjątek. W dzień temperatura sięga momentami 35 st w słońcu. Kiedy pada deszcz jest chłodniej- 20 st. Zazwyczaj pada pod wieczór, jak już zacznie to konkretna ulewa. Pogoda lubi się zmieniać 🙂 W nocy spada do kilkunastu, poranki są chłodne. Ludzie od boda-boda (środek transportu w Mbararze, małe motorki zamiast taksówek) ubrani są w grube, zimowe kurtki i czapki.

IMG_20140913_183548630_HDR
Co ciekawe pory dnia są niezmienne – ciemno zaczyna się robić o 19, słońca pojawia się o 6.30 🙂 Codziennie o tej porze chłoniemy to rozpalone niebo i czujemy na twarzy orzeźwiające powietrze. Powoli wychodzimy na boda-boda, kierunek Poor Clers Monastery- Msza Św u sióstr klarysek. Dzisiaj Eucharystię celebrował biały ksiądz z RPA 🙂
Tak pięknie rozpoczynamy dzień i przywołujemy was we wspólnej modlitwie polecając każdego z was Jezusowi Chrystusowi. Mukama nakukunda +

IMG_20140913_141031625

Po pierwsze służyć

Służyć Bogu i następnie służyć ludziom – to jest zdrowie! Teraz trochę moich przygód z ugandyjską służbą zdrowia 🙂 Ogólnie jesteśmy w samym sercu medycznego zaplecza Mbarary. Mieszkamy w Szpitalu Divine Mercy, jest to nowoczesna placówka w tutejszych warunkach zapewniająca wysoki standard leczenia. Szpital ten ukierunkowany jest na przyjmowanie kobiet w ciąży, porody i opiekę przed i po w razie operacji . Do użytku sala operacyjna, zabiegowa, laboratorium wyposażone we wszystkie potrzebne urządzenia, pracownia RTG, pokój szczepień, izba przyjęć i dwa gabinety lekarskie plus punkt wydawania leków. Dodatkowo można korzystać z siłowni i sali gimnastycznej przeznaczonej do fizjoterapii. Odpowiedzialny za prowadzenie tego szpitala jest Dr Mugenyi Godfrey – ginekolog położnik, którego już wam przedstawialiśmy. Ten szpital jest prywatną placówką i należy do Fundacji Ojca Johna Bashabory. Został zbudowany dzięki darowiznom ludzi dobrej woli. To miejsce jest zupełnie wyjątkowe, jak cała Fundacja. Jej działania skierowane są w stronę ubogich. Dzięki funduszom Fundacji wiele osób wymagających pomocy medycznej, a których na to nie stać mogą znaleźć tutaj pomoc. Dlatego oprócz operacji , zabiegów położniczych wykonuje się tutaj wszystko co potrzebne w danym czasie. Dodatkowo pomoc znajdują tutaj dzieci będące pod opieką Ojca Johna (jest tych dzieci około 6 tysięcy). W miarę potrzeb każdy potrzebujący może znaleźć tutaj konkretną pomoc. Ostatnio do szpitala trafiła malutka Anna Maria. Znacie ją już, Kasia Szwed jest jej Mamą Chrzestną i pokazywaliśmy je na zdjęciu. Ze względu na biegunkę i wymioty musiała spędzić kilka dni w szpitalu.Dzięki Bogu już jest bezpieczna w Babies home. Dr Mugenyi pracuje również w Main Hospital w Mbararze – już 18 lat w tej państwowej placówce. Tutaj już mamy przekrój przez wszystkie oddziały. Od trzech lat funkcjonuje oddany do użytku nowy budynek- posiada cztery sale operacyjne , dodatkowe cztery jeszcze nie oddane do użytku; blok intensywnej terapii z ośmioma łóżkami. Cały czas większość pacjentów skupia się wokół budynku szpitala w jego starej części, gdzie znajduje się zdecydowana większość oddziałów i miejsc dla pacjentów. Są to parterowe, szeregowe domki. DSCN2420 DSCN2422 DSCN2421 Tutaj już dla odmiany każdy milimetr jest wykorzystany starannie i wypełniony ludźmi. Oprócz przychodni spotkamy tutaj pacjentów po operacjach, dla których nie ma miejsca w szpitalu, cały oddział położniczy szczelnie wypełniony kobietami-tymi, które zostały mamami albo oczekującymi na swoje dziecko. Wypełnione naprawdę , także wiele kobiet nie może liczyć na łóżko tylko zadowala się materacem na podłodze. Ta sala tętni życiem, słychać niczym śpiew płacz maluchów, innym razem mlaskanie podczas karmienia i w tym wszystkim jeszcze grupa studentów wraz z lekarzem prowadzącym egzaminująca jedną panią. Spotkałem nawet punkt badań profilaktycznych dla cukrzyków. Jeden mały oddział pediatryczny przepełniony, dużo ludzi oczekujących przed szpitalem. Ten szpital jest jedyną taką placówką w okolicy, także mnóstwo ludzi z okolicznych wiosek musi czekać na przyjęcie. Blok operacyjny cały czas zajęty, także część operacji jest przekładana. Jednak widać w tych ludziach pasję i wielkie serce. Ogromna serdeczność i troska o każdego człowieka. W czasie tych odwiedzin spotkaliśmy parę osób związanych z Fudacją lub wychowanków. Teraz oni pracują w szpitalu w roli pielęgniarek lub lekarzy. Niesamowite jak Duch Św, od którego to całe dzieło pochodzi prowadzi tych, którzy nie mieli nic, pozostawieni byli sami sobie teraz oddają się służbie innym ludziom, braciom lub siostrom w Jedynym Bogu! Dr Mugenyi dzięki swojemu wrodzonemu urokowi i poczuciu humoru rozpromieniał oblicza lekarzy, pielęniarek i pacjentów. Jedna kobieta okazała się być serdeczną przyjaciółką całej Fundacji , dzięki jej pomocy do Babies home trafiła Sheilla czyli Kluseczka i Namata Julian. Oczywiście w szpitalu jest miejsce dla oddziału stomatologicznego. Jednak dysponuje on tylko czterema fotelami. Sprzęt jest zdecydowanie używany sprowadzany ze Stanów Zjednoczonych sprzed kilkunastu lat. Natomiast działa i można sprawnie podjąć się leczenia 🙂 Jeszcze będę odwiedzał ten oddział w przyszłym tygodniu.Ogólnie widać wsparcie zza oceanu w funkcjonowaniu tego szpitala. Wiele broszur, schematów w języku angielskim, jeden budynek ufundowany przez jakiegoś obywatela USA. Jedna pani doktor ze Stanów przyjechała tu na rok pracować wolontariatowo w szpitalu. Spotkałem też trójkę studentów z Belgii, którzy odbywają tutaj staż. Sama Mbarara kształci tutaj lekarzy na Uniwersytecie i dzięki współpracy z zagranicznymi placówkami mają szansę cały czas się rozwijać. Jeszcze wracając myślami do Divine Mercy Hospital, ten szpital ma pragnienie podążania za europejskimi standardami i w przyszłości na pewno chce rozszerzyć zakres swojej działalności z nastawieniem na osoby ubogie lub skrajnie ubogie, których nie stać na leczenie. Mile widziani są lekarze, którzy chcieliby się włączyć w to dzieło. Poza tym z ramienia Fundacji Ojca Johna organizowane są wyjazdy do okolicznych wiosek, przeprowadzane badania profilaktyczne w kierunku chorób narządów płciowych żeńskich, pomiar ciśnienia krwi, glukozy. Jeśli potrzebne jest leczenie lub dalsza diagnostyka Fundacja finansuje wszelkie koszty. Dodatkowo szpital dysponuje jednym samochodem – ambulansem dobrej klasy jako podarunek z Włoch od przyjaciół lekarzy współpracujących z Fundacją Ojca Johna na terenie Italii. DSC00143 Jeśli chodzi o malarię, Divine Mercy hospital dysponuje laboratorium wyposażonym w testy diagnostyczne, których wyniki uzyskują w przeciągu 30 minut. Szpital jest zaopatrzony w odpowiednie leki. Wracając do moich przygód, spotkała mnie niebywała okazja pracować w gabinecie dentystycznym w centrum Mbarary 🙂 Ronald, przyjaciel z budowy i wychowanek fundacji poprosił mnie o pomoc w kwestii leczenia zęba, który od kilku dni go bolał. Załatwił u swojego przyjaciela, właściciela Kliniki dentystycznej w mieście, że ten udostępni nam sprzęt i materiały. Do końca temu niedowierzałem, ale umówiliśmy się na środę po zajęciach z dziećmi. Ronald przerwał pracę i jeszcze w stroju z budowy zaprowadził mnie do kliniki. Tam spotkaliśmy jeszcze jednego znajomego lekarza, po krótkiej rozmowie mieliśmy do dyspozycji gabinet. Doktor, który był na miejscu okazał się bardzo pomocny i chętnie wszystko tłumaczył. Sprzęt rzeczywiście był dosyć zaprzeszły. Taki widziałem tylko w muzeum naszego poznańskiego Centrum Stomatologii. Mieliśmy do dyspozycji również aparat RTG z wywoływaniem ręcznym. Nie będę opisywał w szczegółach wszystkiego – to dla chętnych, natomiast rozpocząłem pierwsze ugandyjskie leczenie endodontyczne. Zdjęcia dołączę później 🙂 Póki co Ronald szczęśliwy i ja też, bo tego się nie spodziewałem. Niech Pan prowadzi po wszystkich drogach, które dążą do zmartwychwstania dla Królestwa Bożego. Amina!

Misja – bądź gotowy na wszystko!

Miałem okazję wziąć udział w budowie nowej kuchni Babies home 🙂 Będą też nowe toalety. Ronald , wychowanek fundacji i inżynier budownictwa jest kierownikiem tej budowy. Mogłem trochę pomóc, przy okazji zyskałem nowe umiejętności. Brałem udział przy tworzeniu ‘ring beam’ – wylewaliśmy beton w szalunek pod nadproża. Właściwie to podawałem jedynie wiadra z betonem na drabinie. Chociaż dla tutejszych to najtrudniejszy etap pracy a dźwiganie wiader najgorszym zajęciem. Z przyjemnością podjąłem to wyzwanie 🙂

IMG_20140912_090900419_HDRIMG_20140912_104718077 IMG_20140912_104632457

I Ty możesz pomóc!

W sierocińcu jest obecnie 76 dzieci. W Polsce działa Fundacja Serce do Serca, która wspiera to miejsce. Działa również adopcja na odległość.
Jeśli jesteś gotowy/gotowa zaopiekować się jednym z tych skarbów, wspomóc finansowo i umożliwić rozwój to jest to możliwe!
Odwiedź stronę: fundacjasercedoserca.pl zakładka : Jak pomagamy? -> Adopcja na odległość
Poświadczamy, że te pieniądze nie będą zmarnowane. Naprawdę.

Ręce pełne pracy

Teraz trochę o tym czym zajmujemy się tutaj na codzień. Przychodzimy do dzieci z sierocińca Babies home. Teraz kiedy przekraczamy furtkę zaraz jest przy nas gromadka dzieci chętna wytrzeć swoje umorusane buzie w nasze ubrania 🙂 Zaraz słychać śpiew : God is here, God is there! Świetnie zapamiętały nasze piosenki. Przychodzimy koło 10, dzieci już na nas czekają.IMG_20140909_135347654 IMG_20140910_135749426
Można powiedzieć, że są cztery grupy wiekowe- niemowlęta, bobaski, które są pod całodobową opieką ; roczne, dwuletnie dzieci ; trzy- pięciolatki ; sześciolatki i starsze. Często nie da się określić wieku dzieci. Niektóre z nich są znajdowane w latrynach porzucone, znalezione przez policję na ulicy w różnym wieku. Niesamowitym dzieckiem jest Immaculate- znaleziona w latrynie, głośny płacz zwrócił kogoś uwagę. Akcja ratunkowa zakończyła się powodzeniem, jednak Immaculate nie miała zupełnie włosów. Kiedy trafiła do Babies home, Father John zdecydował, żeby nie obcinać jej włosów. Teraz ma kilka lat i piękne splecione włosy spięte w kitkę i duże, brązowe oczy 🙂  IMG_20140917_134422403
W Babies home funkcjonuje szkoła, mają zajęcia z dwoma wspaniałymi nauczycielkami. W wakacje powtarzają materiał. Uczą się pisania, czytania, liczenia w języku angielskim i lokalnym runyankole. Ze względu na różny wiek widoczne są dysproporcje w poziomie wiedzy i umiejętności jednak z korzyścią dla tych młodszych. Najstarszy jest Prosperous – około 11 lat. Grupa starszych dzieci liczy sobie 13 osób -Prosperous, Francis, Julian, Rachel, Innocent, Patience, Darrus, Mathias, Peter, Isaac, Daniel, Catherine, Florence. To z nimi głównie prowadzimy zajęcia 🙂 Ostatnie sukcesy to piosenki, które stały się hitem, zabawy z liczeniem, zajęcia ze zdrowego żywienia z poznawaniem owoców i warzyw.

IMG_20140916_123330499
Udało się także zrobić lekcje z higieny jamy ustnej! Toothbrush i toothpaste plus instruktaż szczotkowania 🙂 Wielka radość ! Zakończyliśmy praktyką przy zlewie po cztery osoby z indywidualną pomocą 🙂 Pięknie to wyszło. Dzieci były niesamowicie szczęśliwe i pokazywały zdrowe uśmiechy 😀 Każde dostało swoją nową szczoteczkę do zębów i pastę . Tutaj podziękowania dla Fundacji Redemptoris Missio i wszystkich darczyńców plus przyjaciół, którzy nas wsparli w ten sposób 🙂

IMG_20140917_145322633 IMG_20140917_145718352
Lekcje trwają do 15 chociaż zdarza nam się przedłużać. Dzieci nie chcą wychodzić z klasy 🙂 Potem już mają czas wolny i sami się bawią. Liderem jest Prosper, dba o porządek i rzeczywiście robi to bardzo dojrzale. Dzieci opiekują się sobą nawzajem chociaż nie brakuje różnych mniejszych konfliktów. Jesteśmy pod wrażeniem tego miejsca. Tutaj widać piękno w prostocie- dzieci dostają ubrania, nikt nie patrzy czy to sukienka czy spodnie, czy na koszulce jest barbie czy samochód. Po prostu mają się w co ubrać i to jest najważniejsze. Brian latał dzisiaj w sukience i spodniach. Niewiele potrzeba, żeby wzbudzić uśmiech , trochę gilgotek i zrobione. Jednak żeby zobaczyć radość w oczach, poczuć bicie serduszka, kiedy przyjdą się przytulić- to trzeba z nimi być.
To miejse jest błogosławieństwem.